O wszystkim (Reklama: ,)
Nie, nie zobaczy ich odpowiedziałem spokojnym głosem. W tej lodowej zamieci zdolność widzenia pilota wynosi z pewnością dużo mniej niż sto metrów. Antena radiowa, ciężka od szronu, poruszała się niczym wahadło zegara. Siła wiatru potężniała tu jeszcze, napotykając opór czternastu par masztów, które otaczały ją ze wszystkich stron na długości osiemdziesięciu metrów. Szliśmy wzdłuż anteny jak ślepcy, z wyciągniętymi ramionami, od masztu do masztu, i prawie dotarliśmy już do jej końca, gdy znów rozległ się potworny huk silników lotniczych, które jeszcze przed chwilą wydawały zaledwie głuche pomruki. Łoskot narastał. Był tak potężny, iż wydawało się, że objął wszystko, co nas otaczało. Mimo woli wrzasnąłem, pragnąc przestrzec pilota. Jednocześnie rzuciłem się jak długi na lód. W tym samym momencie potężna sylwetka transatlantyckiego samolotu przeleciała nad moją głową. W pierwszej chwili przysiągłbym, że ręką mogłem dotknąć maszyny. W rzeczywistości samolot przeleciał prawdopodobnie jakieś pięć metrów nad nami, gdyż jak się później okazało antena pozostała nie naruszona.

