O wszystkim (Reklama: telewizja przemysłowa ,mieszkania warszawa )
Choć niezupełnie w namacalnej wręcz ciemności nocy polarnej wciąż rozlegało się upiorne wycie wichru. Wstałem, dygocąc z zimna. Dopiero wówczas zdałem sobie sprawę, że zgubiłem maskę śniegową. Prawdopodobnie stało się to wtedy, gdy przewrócił mnie podmuch powietrza wywołany wibracją śmigieł. Wyjąłem latarkę trzymałem ją zawsze w kieszeni na piersi, gdyż suche baterie szybko zamarzały w tych temperaturach, stając się zupełnie bezużyteczne i oświetliłem przestrzeń wokół siebie. Nic nie znalazłem. Wiatr mógł już znieść moją maskę setki metrów. Trudno było coś na to poradzić, choć sprawa była bardzo poważna. Starałem się nie myśleć o tym, co mnie czeka. Joss i Jackstraw próbowali uspokoić psy. W końcu im się to udało. Kiedy do nich podszedłem, zwierzęta były już spokojne. Czy wszystko w porządku? spytał Joss, zbliżając się do mnie. Mój Boże! Doktorze, zgubił pan swoją maskę! Wiem o tym. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Starałem się zbagatelizować sprawę, choć wiedziałem, co to oznacza w rzeczywistości. Gardło i płuca paliły mnie przy każdym oddechu.

