O wszystkim (Reklama: forum muzyczne ,)
Nie był to również samolot meteorologiczny z Thule, którego załoga umie walczyć z arktyczną przyrodą. Długi szereg oświetlonych okienek mógł należeć tylko i wyłącznie do wielkiego pasażerskiego samolotu. Czy pan go widział, doktorze Mason? Maska śniegowa Jackstrawa dotykała mego ucha. Tak, widziałem. To było wszystko, co mogłem powiedzieć. Ale to, co zobaczyłem oczyma wyobraźni, to był nie tylko samolot, który znów ukazał się w tym straszliwym świecie lodu i śniegu, lecz jego wnętrze wraz z pasażerami. Ilu ich tam mogło być? Pięćdziesięciu? Siedemdziesięciu? Bezpieczni, siedzieli sobie w cieple, w kabinie, w której nie reaguje się na różnice temperatur, bo ich nie ma. W którymś momencie wydało mi się, że słyszę, jak samolot rozbija się, jak trzaska rozdzierający się metal. Widziałem kabinę rozciętą na całej długości i skutki wtargnięcia do wnętrza fali potwornego mrozu, ogarniającego bez różnicy wszystkich tych, którzy pozostali przy życiu: rannych, umierających, nieprzytomnych siedzących w swoich fotelach i ubranych w lekkie, letnie ubrania… Samolot zrobił jeszcze jedną rundę i znów leciał w naszym kierunku. Wydawało się, że jest jeszcze bliżej i co najmniej czterdzieści metrów niżej niż poprzednio.

