Pchnąłem go. Wylądowałem w baraku na plecach. Joss, otulony w futra, ukazał się w drzwiach pomieszczenia, w którym znajdował się magazyn żywności. Jego ręce pełne były jakichś przedmiotów. Niech pan weźmie całą ciepłą odzież, jaką pan tylko znajdzie, Joss! zawołałem. Trzeba było myśleć o wszystkim, a ten potworny mróz hamował nie tylko ruchy ciała, ale i pracę mózgu. Niech pan weźmie śpiwory, koce, palta, koszule… I niech pan to wszystko wepchnie do worków. Czy pan myśli, że będą lądować? Ciekawość, niepokój, przerażenie, wszystkie te uczucia mieszały się ze sobą na jego wąskiej, inteligentnej twarzy. Czy pan naprawdę tak uważa? Myślę, że będą próbowali lądować. Ale co pan ma w rękach? Granaty przeciwogniowe. Położył je obok pieca. Mam nadzieję, że nie zamarzły. Znakomicie. I niech pan pamięta o gaśnicach w traktorze. Akurat, pomyślałem. Jeżeli tysiące litrów paliwa staną w ogniu, te gaśnice bardzo nam się przydadzą, nie ma co!

(Reklama: , Dieta odchudzająca )